piątek, 12 kwietnia 2013

001. ,, Wypierdalanie Martina, oraz chrapiąca jak ogr Nily '' x3

Dziewczyna z niedowierzaniem patrzyła przez okno na chłopaka
- Rachel no ! Weź go wypierdol ! Przecież dobrze wiem, że go nienawidzisz ! - wykrzyczałam i popatrzyłam na moją osłupiałą koleżankę
- Ja ... E ... Noo ... - wydukała Rachel 
- Agh ... ! Jak zwykle ja muszę wkroczyć do akcji - westchnęłam i leniwie wstałam z kanapy podchodząc do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam czarnowłosego Martina
- Mogę wejść ? - zapytał swoim niskim tonem posyłając uśmiech
- Hmm... Niech się zastanowię... Nie ! - powiedziałam po czym zamknęłam drzwi. Lecz po chwili jeszcze je otworzyłam - A i jeszcze jedno... Wypierdalaj ! - kopnęłam go butem w klatę po czym uśmiechnęłam się słodko i zamknęłam drzwi. Wróciłam na kanapę - Poszedł.
- Super. Frytkę ? - zapytała mnie Rachel podsuwając mi miskę pod sam nos
- Ou jeaaa... - wzięłam parę i obie wróciłyśmy do słodkiego lenistwa.


* SŁYCHAĆ PUKANIE DO DRZWI *

- No kurwa ! Czego znowu ?! - krzyknęłyśmy obie i zaraz przed nami stanęła ohydna odpowiedź - Martin w całej osobie...
- Dlaczego ty już mnie nie kochasz ?! - zapytał udając płacz
Obie dziewczyny popatrzyły na siebie. Rachel wstała. Pierwszy raz zauważyłam, że moja towarzyszka jest wyższa od niego. Chwilę tak stali po czym przywaliła mu w policzek
- Czemu się tak lampisz na mnie ? - zapytała z nutką złości w głosie
- Nie na ciebie, tylko na twój dekolt - odpowiedział ze śmiechem w głosie - Dokładnie na twój biuuust - przeciągnął, po czym poruszył brwiami
Nie wytrzymałam ...
- Wooooooooon ! - krzyknęłam . Złapałam go za kaptur i wyprowadziłam na pole. Gdy dochodziłam do bramki ciągnąc go niczym trupa , ohydnego, nikomu niepotrzebnego trupa, za nami wyleciała Rachel w pomarańczowych papciach. Zatrzymałam się, aby Martin wstał. Na szczęście mieszkamy osobno od reszty mieszkańców Miami. 
- Za co to wszystko ?! To ja powinienem tobie zrobić taki burdel ! - krzyknął oburzony trzepiąc przetarte spodnie
Rachel znowu mu przywaliła, tym razem kolanem w krocze
- Jeszcze słowo, a pożałujesz ! - zgromiła go wzrokiem . Chłopak skulił się na stojąco. W tej samej chwili do akcji wkroczył brązowowłosy niczym grecki bóg chłopak o głębokich niebieskich oczach
- Hej Caroline, cześć kochanie - przywitał się i pocałował Rachel w policzek - Kto to jest i co tutaj robi ? - zapytał niepewnie w zwolnionym tempie patrząc na Martina
- Właśnie wychodzi ! - odpowiedziałam widząc zakłopotanie dziewczyny
- Hey skarbie - odwzajemniła pocałunek chłopaka z błyskiem w oczach
- Kochanie ?! Skarbie ?! O co tu chodzi ?! What the fuck ?! Kurwa, czy ja o czymś nie wiem ?. - krzyknął Martin ze złością w głosie
- Rachel to moja narzeczona ... - powiedział John przytulając mocno dziewczynę, jakby się bał, że tamten szaleniec zaraz się na nich rzuci. A ów szaleniec wpatrywał się w nich wzrokiem niczym głodny sęp. Domyślam się, że gdyby miał dziób, to chłopak źle by skończył, a jego ukochana siedziała by w gnieździe wysiadując jajka...
- Może i jest twoją narzeczoną, ale ona jest moja !
- No chyba niee - powiedziałam i za kaptur bluzy popchnęłam go na jezdnię. Szczęście chciało, że w tym momencie jechał tir i wziął go w daleką podróż na masce samochodu - Miłej podróży , nie zapomnij przysłać pocztówki ! - krzyknęłam za nim słysząc za sobą tłumione chichoty przyjaciół
- Caroline, jak zwykle humor ci dopisuje - powiedział i przytulił mnie po czym zaśmiałam się i wszyscy troje przybiliśmy żółwika 
- Chodźcie, wejdźmy do środka - Rachel wzięła Johna za rękę i popatrzyła na mnie
- Wiecie jak bardzo was kocham, ale zmykam do domu
- No zostaaań!
- Nie , Rach , widzimy się jutro u mnie ! - zaśmiałam się i wyszłam za furtkę kierując się w stronę domu. Usłyszałam za sobą ,, okej Car '' stłumione śmiechem


* PÓŹNIEJ WIECZOREM *


- Wreszcie umyłam te kudełki - powiedziałam sama do siebie wchodząc do pokoju. Podeszłam do okna i wtedy zobaczyłam jego. Wiedziałam, że ma na imię Christopher, nic więcej, lecz podobał mi się jak diabli. Ale on przyszedł do Rachel... Wpatrywałam się w niego jak w obrazek . Stał tak przed bramką, ciemne włosy blond, wręcz jasnobrązowe odbijały blask lampiona przy ścieżce do domu. Mogłabym nawet powiedzieć, że widzę te jego śliczne duże głębokie oczy o ciepłym kolorze nutelli. Pomarańczowa bluza idealnie dopasowana do czarnych przecieranych jeansów powiewała na wietrze. I wtedy , gdy popatrzył w moją stronę, w stronę mojego okna mając ten czarujący uśmiech na ustach serce zaczęło bić mi szybciej i nie wiedziałam, co mam zrobić. W końcu schowałam się pod okno, a policzki zalały się różem
- Cholera, ona to ma szczęście...  

* TYMCZASEM NA DOLE *

Chłopak wpatrywał się w okno jeszcze przez dłuższy czas .  W głowie miał nadal obraz sylwetki dziewczyny z okna. Zapomniał, po co w ogóle przyjechał tutaj. W myślach miał tylko obraz tajemniczej piękności
- Christopher, żyjesz? - zapytała Rachel po raz kolejny szturchając chłopaka w ramie
- O, Rachel . Nie zauważyłem cię, przepraszam - powiedział patrząc się w jej oczy
- Serio ? Stoję tutaj już z 5 minut - powiedziała łapiąc go za rękę
- Przepraszam, zamyśliłem się - powiedział przepraszającym tonem całując dziewczynę .

*~*

- No nie żartuj ! - zaśmiała się dziewczyna waląc Christophera poduszką w głowę 
- O ty ! Zaraz ci oddam ! - zaśmiał się i złapał ogromną poduchę. Już brał zamach, kiedy zadzwoniła komórka towarzyszki 
- Czekaj - zaśmiała się - Halo ? No heyoo... Ale wiesz, Chris jest u mnie...
- Jak ktoś chce przyjść to niech wpada, mi to nie przeszkadza - powiedział śmiejąc się 
- Carls, Chris powiedział, że nie ma nic przeciwko , wiec jakbyś chciała ... Aaa... Hah ... Okej, drzwi są otwarte - rozłączyła się i zaśmiała widząc fryzurę towarzysza - Poczekaaaj - zaśmiała się znowu i poprawiła mu fryz - No, teraz masz grzywę niczym Tęczowy Jednorożec ! - zaśmiali się
- Bardzo śmieszne - powiedział poprawiając włosy przy lustrze - A tak w ogóle kto ma przyjść ? - uśmiechnął się słodko
- Koleżanka - uśmiechnęła się - mieszka tutaj obok 
- Ale że ... W tym ... Ee ... Domu tu obok ... W tym brązowym obitym saydingiem ... ? - zająkał się 
- Tak, znasz ją może ? Ma na imię Caroline.
- Nie znam ... Ale ma ładne imię .. - powiedział i ugryzł się w język 

*~*

- Kurwa mać, gdzie jest ta bandana ?! - klęłam wywalając wszystkie szufladki w poszukiwaniu mojego szarego atrybutu z czarnymi ciapami . Wreszcie znalazłam ją pod stertą jeszcze nierozpakowanych pudeł po przeprowadzce tutaj. Stanęłam przed lustrem w łazience szukając w pudle szczotki do włosów - Cholera - klęłam uderzając się głową o szafkę w próbie wyprostowania się . Robiłam szybkie ruchy co chwilę natrafiając na jakiś kołtun. Wreszcie się udało. Zadowolona ułożyłam grzywkę po czym spryskałam ją lekko lakierem a na koniec, jako triumf zawiązałam bandankę. 
- Nily, wychodzę, nie rozrabiaj ! - krzyknęłam do czarnego labradora leżącego na łóżku u mnie w pokoju . Słysząc szczeknięcie, uśmiechnęłam się - Nily ... - zobaczyłam psa na górnych schodach merdającego ogonem - Bądź grzeczną sunią i nie rozrabiaj, dobrze ?
- Łuuuf ! - Nily szczeknęła a ja się zaśmiałam widząc jak wraca z powrotem do pokoju i słysząc jak wskakuje na łóżko. Śmiejąc się wzięłam czarną bluzę z wieszaka i kierowałam się w stronę drzwi gdy usłyszałam chrapanie 
- Nily nie chrap jak ogr ! - zaśmiałam się słysząc tylko cichutkie pochrapywanie 

*~*


- Christopher, coś nie tak ... ? Blado wyglądasz ... - powiedziała Rachel patrząc badawczo na narzeczonego ( XD ) 
- Nie, nie, jest dobrze - powiedział siadając na sofie
- Przynieść Ci coś ?
- Mogłabyś mi nalać wody ? Albo soku ... - opadł na poduchę
- Już - powiedziała i pobiegła do kuchni. Otworzyła lodówkę i wzięła zaczęty już sok, nalała do szklanki i zaniosła Christopherowi
- Dzięki ci wielkie, od razu mi lepiej - powiedział odkładając pustą szklankę

* SŁYCHAĆ PUKANIE *

- Wchodź Caroo ! - krzyknęła Rachel zabierając szklankę do kuchni, a Christopher usiadł normalnie na sofie
Weszłam niepewnie do salonu, akurat moja koleżanka wracała tam też , usiadłyśmy przy stoliku i tak jakoś zaczęła się rozmowa
- Ale gorąco, poczekajcie, pójdę po coś do picia 
- Ja pójdę, siedź Rach - uśmiechnęłam się i wyszłam z pomieszczenia kuchni
- Podoba ci się, co ? - zaszeptała mu do ucha 
- Co ? Caroline, mnie ? Niee ... - odpowiedział patrząc ciągle na moje tyły
- Wiem, że tak, leć za nią - uśmiechnęła się słodko - Ja traktuję cię jak przyjaciela ...
- Rachel ... 
- Ci ! Rozkaz ! Idź za nią ! - powiedziała i popchnęła jego dupę z siedzenia 
- Dziękuję - powiedział i poszedł niepewnie do kuchni


*~*

- Em, cześć... Pomóc ci tu w czymś ? - zapytał Christopher zachodząc mnie od tyłu
- Hey - uśmiechnęłam się - Nie, daję rady - powiedziałam próbując nieudolnie pokroić cytrynę do soku
- Daj to ty słodka niezdaro - zaśmiał się . Objął mnie jedną ręką, a drugą chwycił moją wraz z nożem i kroiliśmy cytrynę 
- Jeeeaaa, udało się - zaśmialiśmy się triumfalnie patrząc na pokrojoną cytrynkę
- Caroline... Ale ... My pokroiliśmy lemonkę ... - powiedział Christopher patrząc na mnie 
- ... . Faktycznie ... - popatrzyliśmy na siebie, coś my zrobili ... - Ale i tak dziękuję - powiedziałam i pocałowałam go lekko w policzek. 
- Uahh... - wymamrotał i opadł na podłogę . 
- Racheeeeeeeeeel ! - krzyknęłam przerażona 
- Idę, idę co si,ę sta AAAA - krzyknęła widząc zemdlałego Christophera na podłodze z uśmiechem na ustach 
- Ja przepraszam, nie wiem co we mnie wstąpiło, dałam mu buziaka w policzek to że mi pomógł a on no ... Buch stuch , leży !
- ... - Rachel stała i patrzyła to na mnie , to na ciało Christa...


--------------------

Mam nadzieję, że się spodoba ; 3 . Starałam się, żeby było trochę śmiechu, ale nie wiem, jak mi to wyszło ;3 . Buziaki dla Sheza, Pati, Maćka i czytających  

Sayonara ♥


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz