piątek, 26 kwietnia 2013

003. Morderca ...

- Haluuu ! Stęskniliście się za mną ? - powiedział wchodząc do ogrodu . Podszedł do Rachel i chciał ją pocałować
- Ty, ty, ty . Nie pozwalaj sobie - John zdjął ramię z ukochanej i podszedł do Martina. Popchnął go. 
- Hmm... Carolinee, jak miłoo cię widzieć skarbie, chodź no tuu - powiedział owy Martin po chwili zastanowienia się . Christopher odsunął mnie lekko w tył a sam stanął prostując się
- Odejdź stąd kurwa. 
- Hmmm .... Boo ? - odsunął Chrisa i podszedł do mnie . Czułam na kilometr jego odór. Szczerze ?. Nawet odświeżacz powietrza nic by tu nie zrobił ! Feee ! I te jego łapy, fuu ! Chciał mnie złapać za włosy, odsunęłam się lekko w tył tracąc równowagę . Lecz zaraz poczułam na sobie pewne ręce Christa .  Złapał mnie lekko w tali i podniósł odkładając na pewniejszy grunt. Widząc, że Martin podchodził do mnie wolnym krokiem chwiejąc się przy tym jak pijany złapał go za koszule i pociągnął w tył . Martin cały czerwony oddychał szybko. Za chwilę popatrzył na mój obiekt westchnień i rzucił się na niego wykorzystując jego nieuwagę . Nie chciałam , żeby mu się coś stało . Wyrwałam się i skoczyłam, by odepchnąć go od niego . Odbił i poleciał na ogródek, gdzie Rachel hodowała odmianę rudych róż , tymczasem ja upadłam pod ścianę domu zwalając przy okazji kaktusa na głowę Martina 
- Kurwaaaaaaaa ! - usłyszeliśmy jego krzyk . Wszyscy się zaśmialiśmy, widząc jak skacze próbując wyjść z grządki wyrywając sobie kolce. Wyglądał trochę jak jak jakiś frajer na sprężynie . Hmm ... W sumie to był frajerem, najbardziej frajerowatym frajerem jakiego można spotkać. Nie rozumiem co Rachel w nim widziała ... 
- Caroline, nic ci nie jest ?! - krzyknął Christopher biegnąc do mnie 
- Nie, jest dobrze - zaśmiałam się, choć przypominało to trochę skrzypnięcie zardzewiałej furtki 
- Ahh ... Ty słodka niezdaro - powiedział i ugryzł się w język . Zaśmiałam się widząc, że schyla się by mnie podnieść. Wziął mnie na ręce - Hmm ... Powinno być na odwrót, ale powiem to ... Moja bohaterka ... - powiedział i pocałował mnie lekko niepewnie . Wtuliłam się w niego . Staliśmy tak chwilę. Spuścił mnie naa ziemię . Nie odpuściłam. Dalej się wtuliłam w niego. Oczekiwałam odepchnięcia, lecz poczułam tylko ciepłe ręce na sobie i jego głowę w moich włosach . Ahh, mogłoby już tak zostać ♥ . 
- Chodź, zostawmy ich samych , nam też się przyda chwila sam na sam - zaśmiała się Rachel ciągnąc Johna do domu . Oboje z Christopherem zachichotaliśmy . 


*~*

- Co chcesz do picia ? - zapytałam patrząc na chłopaka który witał się z psem. 
- Hmm ... A masz coś z lodówki ?
- Ymm ... - powiedziałam podchodząc do lodówki - Cole. 
- Może być - zaśmiał się testując łaskotki Nily
- Nily, proszę Cię idź na pole - zachichotałam pokazując psu drzwi i podając Christopherowi szklankę z colą z lodem .  Suczka posłusznie wyszła merdając ogonem . 
- Fajny psiak.
- Dzięki - uśmiechnęłam się siadając obok niego
- A teraaaz ... - powiedział patrząc na mnie odkładając szklankę - Zobaczymy, czy ty masz łaskotki ! - rzucił się na mnie .
Spadliśmy na dywan i tak już zostaliśmy na dole. Posadził mnie sobie na kolanach 
- Caroline... Muszę ci coś powiedzieć ... 
- Hmmm ... ? - powiedziałam oddając się przyjemnemu uczuciu , który towarzyszył mi, kiedy kręcił moje włosy na palcach
- Nie wierzę, że to powiem, ale muszę ci to wyznać ... Ukrywałem, że po chwilach z tobą, źle sypiam. Nie jesteś dla mnie tylko koleżanką.. Długo się zbierałem, aby ci powiedzieć o tym, ale nigdy nie miałem odwagi.. Tak razem do kina, tak wspólne kolacje, co jakiś czas spacer... Nie zdawałem sobie sprawy, ze będziesz tą, o której będę śnił i marzył ... Ale tak właśnie jest ... - Christopher poczuł, że to ta chwila, że nie ma, co dłużej zwlekać. Powiedział wszystko, co czuje, że on rady już nie daje. Wyznał mi , że się zakochał, nagle wstał ze łzami w oczach. 
Nie dowierzałam w to, co usłyszałam.. 
Christopher popatrzył na mnie . Obawiał się mojej reakcji. Miał to już za sobą... Wybiegł szybko dorzucając słowo ,, kocham cię i przepraszam '' .
Zamarłam w bezruchu ... Drzwi się zamknęły z głośnym trzaskiem.
- Hey Caroline, wiesz może czemu Chris tak szybkoo wyb.. - Rachel urwała w połowie słowa widząc moją minę.. - Co się stało...? - zapytała delikatnie siadając obok mnie 
- Christopher ... Wyznał mi, że się we mnie zakochał ... Przepraszam ... - powiedziałam patrząc szklanymi oczami na koleżankę
- Carls ! Co ty wygadujesz ?! To przecież wspaniała wiadomość ! Za co ty mnie przepraszasz ?
- No bo ... To twój narzeczony ... Nie chciałam ci go odbierać ... 
- Posłuchaj ... - poczułam, jak Rachel oplata mnie rękami - Ja wiem, że on ci się podoba ... Ty się podobasz jemu ... Caroline ! . Będziecie razem szczęśliwi ... 
- A ty ... ? - popatrzyłam jej nieśmiało w oczy 
- Ja mam Johna - powiedziała z rozmarzonym wzrokiem 
- Yhym... - rozpłakałam się . Nie chciałam robić krzywdy jej ... Przecież znałyśmy się te cholerne ponad 16 lat ... 
- Spać dzisiaj u ciebie ... ? - usłyszałam jej cichy melodyjny głos
- Mhm ... - wtuliłam głowę w jej jakże miękki rudy podkoszulek 

*~*

*PIIIP 
PIIIP
PIIIP*

- Halo ... ? - zapytał Christopher 
- Chris to ty ? Tutaj Rachel ...
- Aa ... Cześć Rachel ... 
- Co tam, słychać ... ?
- Nic ... Pewnie już wiesz, jak się zbłaźniłem w oczach Caroline ... *westchnienie*
- Posłuchaj, nie zbłaźniłeś się ... 


*~Tymczasem ~ U ~ Mnie ~*


Rachel była w łazience . Wzięłam jakąś gazetę z wierzchu . Nagłówek : .. Psychopatyczny morderca zwierząt uciekł z psychiatryka ! '' . Odłożyłam ją z powrotem i położyłam się więc na chwilę, na łóżku , chciałam wszystko przemyśleć ... Chciałabym zebrać się na odwagę i też powiedzieć Christopherowi, co do niego czuję ... Ale nie potrafię .. Nie miałam nawet siły zepchnąć Nily z łóżka ... Wtuliłam się w jej futro i zasnęłam ... Rachel mnie obudzi, jak przyjdzie, prawda ... ? 


Nagle obudziło mnie lizanie Nily. W pokoju było ciemno. Pewnie Rachel zgasiła światło, musiała wyjść z łazienki. Ile spałam ... ? Nie wiem ... Ale chyba krótko ... Za chwilę Nily znów mnie polizała .. Achh, ten kochany pies, umie pocieszyć człowieka, ale jak jeszcze raz mnie poliże to nie wytrzymam, nie mam nastroju ... Stało się, znowu . Nie wytrzymałam wstałam i zaświeciłam światło. To, co zobaczyłam, mnie przeraziło ... 


*~*

- Posłuchaj Rachel ! Żałuję tamtych słów po części ! Chciałbym cofnąć czas, albo wymazać jej to z pamięci ! 
- Chrii - przerwała w połowie słowa słysząc mój krzyk 
- Co się stało ?! Czy to Caroline ?! Rachel ! - krzyczał chłopak z paniką w głosie 
- Czekaj włożę telefon do kieszonki - powiedziała i zrobiła tak jak mówiła. 
Wyszła z łazienki i szybko pobiegła do sypialni, gdzie stała jej koleżanka. I wtedy zobaczyła co ja ...
Nily wisiała zamordowana na ścianie... A krwią było napisane ,, Zgadnij, kto cię lizał '' ... Podeszłam już ostatkiem sił ostrożnie do łóżka i podniosłam kołdrę... Krzyknęłam ile sił mogłam ... Leżał tam owy psychopata z gazety z martwym kotem... Szybko uciekłam łapią przy okazji Rachel za rękę... Zbiegłam po schodach i kierowałam się w stronę wyjścia, kiedy ten szaleniec jakimś cudem zatarasował nam drogę. Czułam , że Rachel blednie, chociaż na nią nie patrzyłam. Usłyszałam skądś głos Christophera... Sama zbladłam... Ale szybko znowu złapałam Rach za rękę i pobiegłyśmy do łazienki. Wepchnęłam ją w głąb a sama zatrzasnęłam drzwi i przesunęłam wielką szafkę na nie. Usiadłam i oparłam się o wannę .. Kątem oka zauważyłam jak moja towarzyszka ostatkiem sił wyjmuje telefon ze spodni.
- Już wiem, skąd słyszałam Christophera - mruknęłam cicho sama do siebie 
- Chris... - wyszeptała cicho dziewczyna
- Rachel ?! Co tam się dzieje !? - krzyczał spanikowany chłopak
- Chris... Czytałeś dzisiejsze gazety...?
- Noo ... Straszne, podobno jakiś psycho uciekł z psycha 
- Noo... Kurwa, on jest u Caroline w domu... Siedzimy zamknięte w łazience, ale próbuje wyważyć drzwi ...
- Co kurwa ?! Czekaj, dzwonię po policję ... 
Oboje usłyszałyśmy sygnał zakończonego połączenia...

* JEB 
JEB
JEB *

- Kurwa ! Nic nie mówili, że ten psychopata ma siekierę ! 
- Kurwaa ! 
- Rachel, jeśli zginiemy ... Byłaś moja najlepszą koleżanką, jaką mogłam mieć ... I muszę ci o czymś powiedzieć ... Kocham Christophera i ...
- I .. ?- popatrzyła na mnie 
- To ja zjadłam wtedy te ciasteczka ! Przepraszam !
- A ja wtedy obwiniłam Martina !
- W sumie , to dobrze... 
- W sumie to tak ... Wiesz ... Też jesteś dla mnie najbliższą osobą , oczywiście oprócz Johna , ii moją koleżanką na zawsze i ... 
- I ... ?
- Przyznaję się ! To ja cię wtedy wsadziłam do piekarnika jak miałaś zamknięte oczy ...
- ... 
- Ej, chyba policja przyjechała ... 
- Ręce do góry ! - usłyszałyśmy głos jakiegoś rosłego mężczyzny
- Kurwa, jak zawsze ... - słychać było jak psychopata próbuje się wyrwać
- Dziewczęta, wyjdźcie już, nic wam nie grozi ... 
Obie z Rachel odetchnęłyśmy . Otworzyłyśmy drzwi i zobaczyłyśmy kilku mundurowych 
- Ten osobnik zwiał dzisiaj z psychiatryka . Niejaki pan Martin Tergrass
Obie popatrzyłyśmy na siebie ... Jak dobrze, że go złapali ... 
- No życzymy dobrej nocy ... - powiedział czarujący szatyn i wyszedł razem z pomocnikami z domu trzymając w kajdankach Martina.
- Caroline... Wiem, że nie dasz rady tu spać, chodź idziemy stąd... - powiedziała Rachel po czym złapała mnie pod rękę i wyprowadziła na pole. Ledwo trzymałam się na nogach ... Wsadziła mnie do samochodu a sama wróciła do domu po torbę... Gdy wróciła, usłyszałam dźwięk sms'a . Odczytała i się zaśmiała . 
- Zapnij pasy lepiej Mała 
- Gdzie jedziemy ? - spytała ledwie na siłach 
- Zobaczysz ... 


*~*

Christopher siedział w kącie na łóżku. Myślał. Martwił się o mnie. Nagle usłyszał dzwonek. Podszedł do drzwi i zobaczył mnie i Rachel .. Byłam spięta ... 
Zdążył tylko otworzyć drzwi i miał mnie na ramionach . Nic nie mówiliśmy, staliśmy tak wtuleni w siebie
- Jest mi bardzo źle bez ciebie... - szepnął mi na ucho 
Odchyliłam głowę i popatrzyłam mu w oczy 
- Teraz już zapomnij o tym - wyszeptałam z pocałunkiem 
Swoim ruchem ciała wtulił mnie w siebie, pokazał, że mogę mu zaufać. Zaczęliśmy płakać .
- No kurwa, sceny miłosne, scenami miłosnymi, ale mógłbyś wpuścić do środka bo tutaj kurwa trochę zimno - zaśmiała się Rachel 







-----------------------


Przepraszam, nie miałam zbytnio pomysłu, a chciałam coś dodać bo Patrycja by mnie zayebała xD . Ale mam nadzieję, że komuś się może spodoba :3 . Pozdrawiam
x Maneesh <3 




poniedziałek, 15 kwietnia 2013

002.Kurwa ! zdecyduj się

Stałyśmy nad chłopakiem , Caroline miała w oczach i na twarzy strach . Westchnęłam i skierowałam się do kuchni , wzięłam kubek z psami i nalałam do niego zimnej wody , wróciłam do Caroline i wylałam wodę na nieprzytomnego chłopaka . Christopher od razu wstał i krzyknął
- Kurwa!!, co to powódź ??
- Nie Chris .. to tylko ja.. powiedziałam ledwo powstrzymując śmiech , chłopak popatrzył na mnie jak na kosmitkę , po chwili w trójkę zaśmialiśmy się , Chris rzucił we mnie poduszką , odpowiedziałam mu biorąc pierwszą lepszą rzecz ... rzuciłam w niego , chłopak złapał to przed swoją twarzą  , popatrzył na moją broń i zamarł
- Rachel? co u ciebie robią męskie bokserki ?
- No bo kilka dni temu jak padało przyszedł do mnie John no a nie chciałam żeby zachorował to dałam mu suche ciuchy i dzisiaj przyszedł po swoje .. chyba wypadły jak mu je dawałam.. powiedziałam czując że na mojej twarzy można usmażyć jajecznicę
- Aha.. powiedział mój przyjaciel z udawaną powagą
- Oj zamknij się ... rzuciłam w jego butelką wody , na nasze nieszczęście nie zauważyłam że jej nie zakręciłam , woda wylała się na Chrisa i moją podłogę od razu powiedziałam
- Ty sprzątasz !! popatrzyłam na Caroline i wiedziałam że chcę mnie o coś zapytać , wyszłam z przyjaciółką do ogrodu  a ona spytała
- Kogo wybierasz ? Christophera , Johna czy Martina?
- Nie wiem.. odpowiedziałam smutno
- Kurwa!! zdecyduj się
- No bo Chrisa znam od dziecka .. nigdy by mnie nie zranił , Martina znam od małego obiecałam mu kiedyś że za niego wyjdę ... no a John.. pomyślałam o jego niebieskich oczach w których zawsze tonęłam , z zamyślenia wyrwała mnie moja przyjaciółka
- Ej !! ziemia do Rachel
- Przepraszam ale zamyśliłam się..
- Myślałaś o Johnie ?
- Niee... powiedziałam z trudem powstrzymując śmiech
Caroline popatrzyła na mnie niedowierzającym spojrzeniem
- Taaa...
- No .. może.. powiedziałam ze śmiechem ..
- Hej.,. Rachel.. masz gościa ... powiedział Chris wychylając się zza drzwi a ja zobaczyłam za nim Johna , od razu zabiło mi mocniej serce , pobiegłam do niego a chłopak od razu otworzył ramiona a ja w nie wpadłam
- Hej.. przepraszam ale zapomniałem zegarka..
- Znalazłam twoje bokserki...
- Gdzie były ?
- Cóż.. właściwie to Chris je znalazł.. John popatrzył na mnie pytającym wzrokiem  a ja wyjaśniłam mu co się działo . Po chwili oboje się śmialiśmy
- Rachel.. co wcześniej robił tu ten chłopak ?
- Przystawiał się do mnie.. ciężko mi to wytłumaczyć
- Ale mnie kochasz? bałam się tego pytania.. w końcu powiedziałam
- Kocham
- Zawahałaś się.. powiedział smutno John
- Wiem.. pocałowałam go w policzek i wtuliłam się w jego bezpieczne ramiona , po chwili podszedł do nas Christopher z Caroline
- To co ? jesteście razem ? zapytałam mając nadzieję że będą szczęśliwi ze sobą
- Nie!! powiedziała moja koleżanka kiedy w tym samym czasie Chris powiedział
- Tak!!
Nagle cała nasza czwórka zauważyła ciemnowłosego chłopaka
- No Kurwa... znowu on powiedziała Caroline...

Wiem że rozdział taki sobie.. ale muszę się rozkręcić :P

Pozdro dla mojej współautorki x Manesh :) i Sheza :D 

piątek, 12 kwietnia 2013

001. ,, Wypierdalanie Martina, oraz chrapiąca jak ogr Nily '' x3

Dziewczyna z niedowierzaniem patrzyła przez okno na chłopaka
- Rachel no ! Weź go wypierdol ! Przecież dobrze wiem, że go nienawidzisz ! - wykrzyczałam i popatrzyłam na moją osłupiałą koleżankę
- Ja ... E ... Noo ... - wydukała Rachel 
- Agh ... ! Jak zwykle ja muszę wkroczyć do akcji - westchnęłam i leniwie wstałam z kanapy podchodząc do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam czarnowłosego Martina
- Mogę wejść ? - zapytał swoim niskim tonem posyłając uśmiech
- Hmm... Niech się zastanowię... Nie ! - powiedziałam po czym zamknęłam drzwi. Lecz po chwili jeszcze je otworzyłam - A i jeszcze jedno... Wypierdalaj ! - kopnęłam go butem w klatę po czym uśmiechnęłam się słodko i zamknęłam drzwi. Wróciłam na kanapę - Poszedł.
- Super. Frytkę ? - zapytała mnie Rachel podsuwając mi miskę pod sam nos
- Ou jeaaa... - wzięłam parę i obie wróciłyśmy do słodkiego lenistwa.


* SŁYCHAĆ PUKANIE DO DRZWI *

- No kurwa ! Czego znowu ?! - krzyknęłyśmy obie i zaraz przed nami stanęła ohydna odpowiedź - Martin w całej osobie...
- Dlaczego ty już mnie nie kochasz ?! - zapytał udając płacz
Obie dziewczyny popatrzyły na siebie. Rachel wstała. Pierwszy raz zauważyłam, że moja towarzyszka jest wyższa od niego. Chwilę tak stali po czym przywaliła mu w policzek
- Czemu się tak lampisz na mnie ? - zapytała z nutką złości w głosie
- Nie na ciebie, tylko na twój dekolt - odpowiedział ze śmiechem w głosie - Dokładnie na twój biuuust - przeciągnął, po czym poruszył brwiami
Nie wytrzymałam ...
- Wooooooooon ! - krzyknęłam . Złapałam go za kaptur i wyprowadziłam na pole. Gdy dochodziłam do bramki ciągnąc go niczym trupa , ohydnego, nikomu niepotrzebnego trupa, za nami wyleciała Rachel w pomarańczowych papciach. Zatrzymałam się, aby Martin wstał. Na szczęście mieszkamy osobno od reszty mieszkańców Miami. 
- Za co to wszystko ?! To ja powinienem tobie zrobić taki burdel ! - krzyknął oburzony trzepiąc przetarte spodnie
Rachel znowu mu przywaliła, tym razem kolanem w krocze
- Jeszcze słowo, a pożałujesz ! - zgromiła go wzrokiem . Chłopak skulił się na stojąco. W tej samej chwili do akcji wkroczył brązowowłosy niczym grecki bóg chłopak o głębokich niebieskich oczach
- Hej Caroline, cześć kochanie - przywitał się i pocałował Rachel w policzek - Kto to jest i co tutaj robi ? - zapytał niepewnie w zwolnionym tempie patrząc na Martina
- Właśnie wychodzi ! - odpowiedziałam widząc zakłopotanie dziewczyny
- Hey skarbie - odwzajemniła pocałunek chłopaka z błyskiem w oczach
- Kochanie ?! Skarbie ?! O co tu chodzi ?! What the fuck ?! Kurwa, czy ja o czymś nie wiem ?. - krzyknął Martin ze złością w głosie
- Rachel to moja narzeczona ... - powiedział John przytulając mocno dziewczynę, jakby się bał, że tamten szaleniec zaraz się na nich rzuci. A ów szaleniec wpatrywał się w nich wzrokiem niczym głodny sęp. Domyślam się, że gdyby miał dziób, to chłopak źle by skończył, a jego ukochana siedziała by w gnieździe wysiadując jajka...
- Może i jest twoją narzeczoną, ale ona jest moja !
- No chyba niee - powiedziałam i za kaptur bluzy popchnęłam go na jezdnię. Szczęście chciało, że w tym momencie jechał tir i wziął go w daleką podróż na masce samochodu - Miłej podróży , nie zapomnij przysłać pocztówki ! - krzyknęłam za nim słysząc za sobą tłumione chichoty przyjaciół
- Caroline, jak zwykle humor ci dopisuje - powiedział i przytulił mnie po czym zaśmiałam się i wszyscy troje przybiliśmy żółwika 
- Chodźcie, wejdźmy do środka - Rachel wzięła Johna za rękę i popatrzyła na mnie
- Wiecie jak bardzo was kocham, ale zmykam do domu
- No zostaaań!
- Nie , Rach , widzimy się jutro u mnie ! - zaśmiałam się i wyszłam za furtkę kierując się w stronę domu. Usłyszałam za sobą ,, okej Car '' stłumione śmiechem


* PÓŹNIEJ WIECZOREM *


- Wreszcie umyłam te kudełki - powiedziałam sama do siebie wchodząc do pokoju. Podeszłam do okna i wtedy zobaczyłam jego. Wiedziałam, że ma na imię Christopher, nic więcej, lecz podobał mi się jak diabli. Ale on przyszedł do Rachel... Wpatrywałam się w niego jak w obrazek . Stał tak przed bramką, ciemne włosy blond, wręcz jasnobrązowe odbijały blask lampiona przy ścieżce do domu. Mogłabym nawet powiedzieć, że widzę te jego śliczne duże głębokie oczy o ciepłym kolorze nutelli. Pomarańczowa bluza idealnie dopasowana do czarnych przecieranych jeansów powiewała na wietrze. I wtedy , gdy popatrzył w moją stronę, w stronę mojego okna mając ten czarujący uśmiech na ustach serce zaczęło bić mi szybciej i nie wiedziałam, co mam zrobić. W końcu schowałam się pod okno, a policzki zalały się różem
- Cholera, ona to ma szczęście...  

* TYMCZASEM NA DOLE *

Chłopak wpatrywał się w okno jeszcze przez dłuższy czas .  W głowie miał nadal obraz sylwetki dziewczyny z okna. Zapomniał, po co w ogóle przyjechał tutaj. W myślach miał tylko obraz tajemniczej piękności
- Christopher, żyjesz? - zapytała Rachel po raz kolejny szturchając chłopaka w ramie
- O, Rachel . Nie zauważyłem cię, przepraszam - powiedział patrząc się w jej oczy
- Serio ? Stoję tutaj już z 5 minut - powiedziała łapiąc go za rękę
- Przepraszam, zamyśliłem się - powiedział przepraszającym tonem całując dziewczynę .

*~*

- No nie żartuj ! - zaśmiała się dziewczyna waląc Christophera poduszką w głowę 
- O ty ! Zaraz ci oddam ! - zaśmiał się i złapał ogromną poduchę. Już brał zamach, kiedy zadzwoniła komórka towarzyszki 
- Czekaj - zaśmiała się - Halo ? No heyoo... Ale wiesz, Chris jest u mnie...
- Jak ktoś chce przyjść to niech wpada, mi to nie przeszkadza - powiedział śmiejąc się 
- Carls, Chris powiedział, że nie ma nic przeciwko , wiec jakbyś chciała ... Aaa... Hah ... Okej, drzwi są otwarte - rozłączyła się i zaśmiała widząc fryzurę towarzysza - Poczekaaaj - zaśmiała się znowu i poprawiła mu fryz - No, teraz masz grzywę niczym Tęczowy Jednorożec ! - zaśmiali się
- Bardzo śmieszne - powiedział poprawiając włosy przy lustrze - A tak w ogóle kto ma przyjść ? - uśmiechnął się słodko
- Koleżanka - uśmiechnęła się - mieszka tutaj obok 
- Ale że ... W tym ... Ee ... Domu tu obok ... W tym brązowym obitym saydingiem ... ? - zająkał się 
- Tak, znasz ją może ? Ma na imię Caroline.
- Nie znam ... Ale ma ładne imię .. - powiedział i ugryzł się w język 

*~*

- Kurwa mać, gdzie jest ta bandana ?! - klęłam wywalając wszystkie szufladki w poszukiwaniu mojego szarego atrybutu z czarnymi ciapami . Wreszcie znalazłam ją pod stertą jeszcze nierozpakowanych pudeł po przeprowadzce tutaj. Stanęłam przed lustrem w łazience szukając w pudle szczotki do włosów - Cholera - klęłam uderzając się głową o szafkę w próbie wyprostowania się . Robiłam szybkie ruchy co chwilę natrafiając na jakiś kołtun. Wreszcie się udało. Zadowolona ułożyłam grzywkę po czym spryskałam ją lekko lakierem a na koniec, jako triumf zawiązałam bandankę. 
- Nily, wychodzę, nie rozrabiaj ! - krzyknęłam do czarnego labradora leżącego na łóżku u mnie w pokoju . Słysząc szczeknięcie, uśmiechnęłam się - Nily ... - zobaczyłam psa na górnych schodach merdającego ogonem - Bądź grzeczną sunią i nie rozrabiaj, dobrze ?
- Łuuuf ! - Nily szczeknęła a ja się zaśmiałam widząc jak wraca z powrotem do pokoju i słysząc jak wskakuje na łóżko. Śmiejąc się wzięłam czarną bluzę z wieszaka i kierowałam się w stronę drzwi gdy usłyszałam chrapanie 
- Nily nie chrap jak ogr ! - zaśmiałam się słysząc tylko cichutkie pochrapywanie 

*~*


- Christopher, coś nie tak ... ? Blado wyglądasz ... - powiedziała Rachel patrząc badawczo na narzeczonego ( XD ) 
- Nie, nie, jest dobrze - powiedział siadając na sofie
- Przynieść Ci coś ?
- Mogłabyś mi nalać wody ? Albo soku ... - opadł na poduchę
- Już - powiedziała i pobiegła do kuchni. Otworzyła lodówkę i wzięła zaczęty już sok, nalała do szklanki i zaniosła Christopherowi
- Dzięki ci wielkie, od razu mi lepiej - powiedział odkładając pustą szklankę

* SŁYCHAĆ PUKANIE *

- Wchodź Caroo ! - krzyknęła Rachel zabierając szklankę do kuchni, a Christopher usiadł normalnie na sofie
Weszłam niepewnie do salonu, akurat moja koleżanka wracała tam też , usiadłyśmy przy stoliku i tak jakoś zaczęła się rozmowa
- Ale gorąco, poczekajcie, pójdę po coś do picia 
- Ja pójdę, siedź Rach - uśmiechnęłam się i wyszłam z pomieszczenia kuchni
- Podoba ci się, co ? - zaszeptała mu do ucha 
- Co ? Caroline, mnie ? Niee ... - odpowiedział patrząc ciągle na moje tyły
- Wiem, że tak, leć za nią - uśmiechnęła się słodko - Ja traktuję cię jak przyjaciela ...
- Rachel ... 
- Ci ! Rozkaz ! Idź za nią ! - powiedziała i popchnęła jego dupę z siedzenia 
- Dziękuję - powiedział i poszedł niepewnie do kuchni


*~*

- Em, cześć... Pomóc ci tu w czymś ? - zapytał Christopher zachodząc mnie od tyłu
- Hey - uśmiechnęłam się - Nie, daję rady - powiedziałam próbując nieudolnie pokroić cytrynę do soku
- Daj to ty słodka niezdaro - zaśmiał się . Objął mnie jedną ręką, a drugą chwycił moją wraz z nożem i kroiliśmy cytrynę 
- Jeeeaaa, udało się - zaśmialiśmy się triumfalnie patrząc na pokrojoną cytrynkę
- Caroline... Ale ... My pokroiliśmy lemonkę ... - powiedział Christopher patrząc na mnie 
- ... . Faktycznie ... - popatrzyliśmy na siebie, coś my zrobili ... - Ale i tak dziękuję - powiedziałam i pocałowałam go lekko w policzek. 
- Uahh... - wymamrotał i opadł na podłogę . 
- Racheeeeeeeeeel ! - krzyknęłam przerażona 
- Idę, idę co si,ę sta AAAA - krzyknęła widząc zemdlałego Christophera na podłodze z uśmiechem na ustach 
- Ja przepraszam, nie wiem co we mnie wstąpiło, dałam mu buziaka w policzek to że mi pomógł a on no ... Buch stuch , leży !
- ... - Rachel stała i patrzyła to na mnie , to na ciało Christa...


--------------------

Mam nadzieję, że się spodoba ; 3 . Starałam się, żeby było trochę śmiechu, ale nie wiem, jak mi to wyszło ;3 . Buziaki dla Sheza, Pati, Maćka i czytających  

Sayonara ♥


czwartek, 11 kwietnia 2013

000.Prolog

Było słoneczne popołudnie . Mimo śniegu topniejącego na polu było czuć wesołą atmosferę . Dziewczyna wraz ze swoją koleżanką leniły się przed telewizorem z miską pełną frytek . Nagle po raz 3 tego dnia rozległ się dzwonek do drzwi . I nagle owa dziewczyna zatrzymała ruch ręki  i frytka wypadła jej z dłoni , gdy przez szybę zobaczyła swojego trzeciego  narzeczonego ...


Witamy :) razem z moją koleżanką x Maneesh postanowiłyśmy napisać razem takie opowiadanie :) mamy nadzieję że się spodoba .